Nadeszła zima (takie info jakbyście nie mieli okien w domu).
Ten niezwykły okres w ciągu roku, kiedy wszystkie istoty rozumne popadają w
stagnację, przykryte gęstą warstwą kokainy i tylko człowiek w procesie swej
ewolucji zaniechał tego cudownego procesu zapadania w kilkumiesięczny sen. Cóż
za strata…
Chciałem, aby ten post był bardziej „fancy” z tymi
wszystkimi obrazkami z Tumblara o tym jak to „kocham ciepłe kakałko i dobrą
książkę w mroźny grudniowy wieczór”. Ale kurwa nie będzie. Mój cynizm i sarkazm
kumulowały się już od dłuższego czasu w woreczku tuż nad śledzioną, który
nazywam „osobowością”. Dlatego też post ten będzie aż kipiał od nienawiści do
świata i ludzi.
No ale z innej beczki. Nadeszła zima. A to oznacza śnieg,
bałwany, bitwy na śnieżki, sanki… Chuj. To Cebulandia. Tu śnieg spada na trzy
dni. Przeważnie między 21.10 a 15.11. Teraz możemy cieszyć się co najwyżej
błotem, deszczem i samobójstwem. Co do „kakałka” to też nie za bardzo, no bo szkoła, a potem szkoła,
a po szkole szkoła. A nawet jak ktoś nie ma szkoły to Internet. I więcej
Internetu. Taaaa… zima to magiczny okres. Ale spokojnie. Jak już spadnie to
jebitnie. Tak, że się z domu nie da wyjść, a kierowcy są niezmiernie „zaskoczeni”.
Ale szkoły to nie zamkną. To nic, że paliwo w silniku zamarza i autobus z 8:03
przyjeżdża o 12:57. Nieeee, szkoła musi być…
Śnieg śniegiem. Jest rzecz znacznie ważniejsza. Gwiazdka!!!
Ten krótki, ale jakże intensywny okres w ciągu roku kiedy cała rodzina zbiera
się przy wigilijnym stole, aby przez kilka godzin poudawać, że są sobie bliscy.
Założę się, że w większości domów dywany są już wytrzepane, okna umyte, a wujek
Zenek właśnie próbuje zabić karpia pływającego w wannie. Na pewno nie możecie doczekać
się dzielenia opłatkiem, powtarzania „Nawzajem” dla ciotek o których nie
sądziliście, że jeszcze żyją oraz odpowiadania na te cudowne pytania z serii:
-A masz już dziewczynę / chłopaka?
-Całowałeś/łaś się już?
-Kiedy ślub?
-Kiedy dziecko?
Ale jest też pozytywny aspekt tego święta. Oczywiście!
Prezenty!!! A raczej ich otrzymywanie (wiem, wiem. W święta chodzi o dawanie, a
nie otrzymywanie. No, ale nie oszukujmy się). Kto lubi rozcinanie sobie palców
brzegiem papieru ozdobnego lub trzy godziny spędzone na poszukiwaniu końcówki
taśmy klejącej. A jeszcze gorszą rzeczą jest wybieranie prezentów. Na pewno
kolorowe pisemka uraczą nas masą idealnych prezentów DIY, ale nie oszukujmy
się. Najlepszym prezentem i tak jest butelka Whisky. Jednakże medal ma dwie
strony. Nie tylko możemy dać gówniany prezent, ale możemy go też otrzymać. Nie
martwcie się, oto kilka dobrych porad ukradzionych z Internetu:
Nie mam absolutnie żadnych praw do umieszczonych tu rysunków i filmików, dlatego jeśli jesteś ich właścicielem i chcesz abym je usunął napisz mi o tym na wesolypesymista123@gmail.com w temacie wpisując "Prawa autorskie" -.-






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Napisz swój komentarz jeszcze raz - mądrzej