Jak pewnie
każdy zauważył ten weekend przypada na bardzo poważne i refleksyjne święto. Co
oznacza zero imprez, chlaństwa itp. Nie chcę jakoś specjalnie zanudzać, bo nie
na tym mi zależy, ale sytuacja tego wymaga. Myślę, że najważniejszą ideą tego
święta jest kontemplacja i wspominanie naszych bliskich, których już z nami nie
ma. Najgorszy jest fakt, że tak jak prawie wszystko w Cebulandii, owe święto
przerodziło się w komercyjną farsę. Czy tak naprawdę pamiętamy o co chodzi w
Dniu Zadusznym? Czy może tak naprawdę, przychodzimy na groby (jednego dnia w
ciągu całego roku de facto) tylko po to, żeby pochwalić się nowym kożuchem,
samochodem, wiązanką czy ułożeniem zniczy na pomniku? Ciekawe czy wśród
krzyków, śmiechów, plotek i towarzyskich pogawędek możne jeszcze usłyszeć modlitwę.
To smutne, że cmentarze przerodziły się w targi, na których każdy chce
pochwalić się swoim bogactwem. Jeszcze jedną i chyba najważniejszą kwestią jest
Halloween. Nie wierzę, że jest ktoś kto nie wie co to za święto. Ukochany dzień
wszystkich babć i księży. No bo kto nie lubi biegać od drzwi do drzwi i zbierać
cuksów albo robić sąsiadom psikusów. No kto?
Oczywiście Polaczki Cebulaczki.
Nie chcę tu nikogo krytykować, bo nawet ja nie obchodzę tego święta. Mam na
myśli tylko to, że nienawiść do halołin jest posunięta do granic absurdu. Na
przykład mój ksiądz odwołał szkolną zabawę przebierańców, wyzywając uczniów i
nauczycieli od diabłów i antychrystów. Nie da się zaprzeczyć, że wpływ kultury
zachodu jest już w Polsce bardzo widoczny. Myślę, że to kwestia kilku lat zanim
zamiast odwiedzać groby, będziemy zbierać cukierki. Jak myślicie? Czy to zmiana
na lepsze? Jest jeszcze jedna kwestia do poruszenia. Odpustowe cukierki! Nie
potrafię ich skrytykować, bo są zbyt dobre. Zdaję sobie sprawę, że wśród Was znajdą
się też tacy, którzy wcale nie wyznają polityki odwiedzania grobów czy
zbierania cukierków. Jedyne co mogę wam polecić to spokój i przemyślenia.
Tu wrzucam
dwa artykuły na temat święta zmarłych w innych krajach i miłości aż po grób.
Polecam
również obejrzenie film „Nostalgia anioła” (The Lovely Bones, reż. Peter Jackson), który ukazuje historię
zmarłej dziewczynki, która trafia do nieba.
Wyszło
trochę smutno, trochę krytycznie, ale co zrobić… Mam nadzieję, że nie często
będę musiał poruszać istotne kwestie, a raczej zasypywać Was śmiesznymi
historyjkami z mojego życia. Trzymajcie się.
Wasz Wesoły Pesymista ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Napisz swój komentarz jeszcze raz - mądrzej