Ponieważ jestem umysłowo cofnięty oraz ponieważ moi rodzice
bardzo przykładali się do mojego rozwoju fizyczno-socjalnego , dlatego też nie
potrafię pływać. Tak, dobrze przeczytaliście. Mam 16 lat i nie umiem pływać.
Czaisz to kurwa? 16 lat i nie umie pływać. No nic, czas najwyższy się nauczyć,
bo i tak musiałem zapisać się na basen (o tym kiedy indziej). Karnet zakupiony
na kurs dla młodzieży na okres wakacyjny. Mieszkam niedaleko basenu, więc
postanowiłem pojechać tam na rolkach (jak zdrowy tryb życia to na całego). Oczywiście
jak zawsze przyjeżdżam w chuj punktualnie. Podchodzę do Pani Halinki (każda
kobieta w punkcie informacyjnym nazywa się dla mnie Pani Halinka,
przyzwyczajajcie się) i mówię, że zapisałem się na kurs nauki pływania. O dziwo
uprzejma kibitka wytłumaczyła mi wszystko co i jak. No więc idę zmienić obuwie,
a że miałem rolki to było nawet ciekawiej. W oczach kobiety z szatni widziałem
„No chyba sobie kpisz dziecinko, że ja ci to zawieszę na haczyk”. No ale
zawiesiła. Zaczynam śledzić jakiegoś chłopaka, bo sam to ja nigdzie nie trafię.
Wchodzę do szatni, przebieram się i idę na pływalnię. Bez okularów jestem ślepy
jak kret, więc wymacuję sobie drogę (chyba nawet wymacałem coś innego niż
droga). Znajduję pierwszego lepszego ratownika i pytam się o zajęcia nauki
pływania. W jego oczach widzę pogardę. „ To do mnie” odpowiada lekko załamany.
„Masz czapek i okularki” pyta się. „Teraz to ja mam tylko myśli samobójcze”
myślę sobie. Pożyczam więc jakiś używany czepek (moje życie to dno) i wchodzę do
basenu. Średnia wieku +/- 10 lat. Moja obiecana „młodzież”. A wchodzę taki
1,80m z zarostem na twarzy do brodziku. Zaczynamy pływać. Może inni zaczęli
pływać. Ja zacząłem się topić. Ratownik wskakuje do wody. Na jego twarzy maluje
się „za mało mi płacą”. No trudno. Podejście numer 2. Jako, że jestem najlepszy
w grupie dostaję rurkę zamiast deski. Tak. Takie rurki dostają dzieci z
autyzmem. W głowie mam tylko jedną myśl: „Płyń!!! Płyń po swoje życie, ty
jebana Mała Syrenko!!!”. Kurs się kończy, a wraz z nim moje chęci do dalszej
egzystencji. Lekcje mają trwać 2 tygodnie, więc czuję, że tego typu opowieści
będzie znacznie więcej. Trzymajcie się. Wasz Wesoły Pesymista ;)
Nieśmieszne rozmyślenia i historie z życia siedemnastolatka, który patrzy na świat na swój własny sposób
sobota, 5 lipca 2014
piątek, 4 lipca 2014
Witajcie :D
Witajcie, postanowiłem zacząć pisać bloga, ponieważ w
dzisiejszych czasach jest to bardzo popularne oraz dlatego, że mogę. Ot co. Kto
mi zabroni. Piszę już jeden blog, ale niestety nie cieszy się on dużą popularnością.
Bo oczywiście teraz sprzedają się tylko blogi kulinarne, fashionistyczne i
lajfstajlowe. Gotować nie umiem, na modzie się nie znam, więc nie zostaje mi
wiele opcji. Gdy zakładałem pierwszego bloga obiecałem sobie, że nigdy w życiu
nie pozwolę wciągnąć się w ten cały blogowy półświatek (tzn. nie sprzedam się),
ale co tam. Raz się żyje. Jeśli już trafiliście na mojego bloga, to współczuję.
Jeszcze nie jest za późno, aby wyłączyć komputer i wrócić do swojego normalnego
życie. Ostrzegam, ja nie jestem normalną osobą. Nie próbujcie szukać autora bloga.
Będę go pisał anonimowo. A nawet jeśli znajdziecie jakieś
informacje, to są one fałszywe. Myślę, że w trakcie pisania bloga będą się
pojawiać jakieś drobne notatki odnośnie moich upodobań, charakteru czy czegoś
tam, więc może ktoś się domyśli kim jestem. Ostrzegam, że dużo przeklinam, żyję
we własnym świecie iluzji i kłamstw oraz, że mam masę „ciekawych przygód”,
które mogłyby przytrafić się każdemu, ale przytrafiają się mnie. Nie oczekujcie
ode mnie, że będę wstawiał posty regularnie. No błagam. Ja też mam życie,
jakkolwiek tragiczne to jednak jakieś. Poza tym wystarczy wam, jeśli będziecie
wiedzieć, że jestem Wesołym Pesymistą ;)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)