sobota, 5 lipca 2014

Basen

Ponieważ jestem umysłowo cofnięty oraz ponieważ moi rodzice bardzo przykładali się do mojego rozwoju fizyczno-socjalnego , dlatego też nie potrafię pływać. Tak, dobrze przeczytaliście. Mam 16 lat i nie umiem pływać. Czaisz to kurwa? 16 lat i nie umie pływać. No nic, czas najwyższy się nauczyć, bo i tak musiałem zapisać się na basen (o tym kiedy indziej). Karnet zakupiony na kurs dla młodzieży na okres wakacyjny. Mieszkam niedaleko basenu, więc postanowiłem pojechać tam na rolkach (jak zdrowy tryb życia to na całego). Oczywiście jak zawsze przyjeżdżam w chuj punktualnie. Podchodzę do Pani Halinki (każda kobieta w punkcie informacyjnym nazywa się dla mnie Pani Halinka, przyzwyczajajcie się) i mówię, że zapisałem się na kurs nauki pływania. O dziwo uprzejma kibitka wytłumaczyła mi wszystko co i jak. No więc idę zmienić obuwie, a że miałem rolki to było nawet ciekawiej. W oczach kobiety z szatni widziałem „No chyba sobie kpisz dziecinko, że ja ci to zawieszę na haczyk”. No ale zawiesiła. Zaczynam śledzić jakiegoś chłopaka, bo sam to ja nigdzie nie trafię. Wchodzę do szatni, przebieram się i idę na pływalnię. Bez okularów jestem ślepy jak kret, więc wymacuję sobie drogę (chyba nawet wymacałem coś innego niż droga). Znajduję pierwszego lepszego ratownika i pytam się o zajęcia nauki pływania. W jego oczach widzę pogardę. „ To do mnie” odpowiada lekko załamany. „Masz czapek i okularki” pyta się. „Teraz to ja mam tylko myśli samobójcze” myślę sobie. Pożyczam więc jakiś używany czepek (moje życie to dno) i wchodzę do basenu. Średnia wieku +/- 10 lat. Moja obiecana „młodzież”. A wchodzę taki 1,80m z zarostem na twarzy do brodziku. Zaczynamy pływać. Może inni zaczęli pływać. Ja zacząłem się topić. Ratownik wskakuje do wody. Na jego twarzy maluje się „za mało mi płacą”. No trudno. Podejście numer 2. Jako, że jestem najlepszy w grupie dostaję rurkę zamiast deski. Tak. Takie rurki dostają dzieci z autyzmem. W głowie mam tylko jedną myśl: „Płyń!!! Płyń po swoje życie, ty jebana Mała Syrenko!!!”. Kurs się kończy, a wraz z nim moje chęci do dalszej egzystencji. Lekcje mają trwać 2 tygodnie, więc czuję, że tego typu opowieści będzie znacznie więcej. Trzymajcie się. Wasz Wesoły Pesymista ;)

piątek, 4 lipca 2014

Witajcie :D

Witajcie, postanowiłem zacząć pisać bloga, ponieważ w dzisiejszych czasach jest to bardzo popularne oraz dlatego, że mogę. Ot co. Kto mi zabroni. Piszę już jeden blog, ale niestety nie cieszy się on dużą popularnością. Bo oczywiście teraz sprzedają się tylko blogi kulinarne, fashionistyczne i lajfstajlowe. Gotować nie umiem, na modzie się nie znam, więc nie zostaje mi wiele opcji. Gdy zakładałem pierwszego bloga obiecałem sobie, że nigdy w życiu nie pozwolę wciągnąć się w ten cały blogowy półświatek (tzn. nie sprzedam się), ale co tam. Raz się żyje. Jeśli już trafiliście na mojego bloga, to współczuję. Jeszcze nie jest za późno, aby wyłączyć komputer i wrócić do swojego normalnego życie. Ostrzegam, ja nie jestem normalną osobą. Nie próbujcie szukać autora bloga. Będę go pisał anonimowo. A nawet jeśli znajdziecie jakieś informacje, to są one fałszywe. Myślę, że w trakcie pisania bloga będą się pojawiać jakieś drobne notatki odnośnie moich upodobań, charakteru czy czegoś tam, więc może ktoś się domyśli kim jestem. Ostrzegam, że dużo przeklinam, żyję we własnym świecie iluzji i kłamstw oraz, że mam masę „ciekawych przygód”, które mogłyby przytrafić się każdemu, ale przytrafiają się mnie. Nie oczekujcie ode mnie, że będę wstawiał posty regularnie. No błagam. Ja też mam życie, jakkolwiek tragiczne to jednak jakieś. Poza tym wystarczy wam, jeśli będziecie wiedzieć, że jestem Wesołym Pesymistą ;)